Tertium datur…

Trybunał Konstytucyjny uznał, że “amnestia maturalna” jest sprzeczna z konstytucją. Jednym z przesłanek było to, że rozporządzenie amnestyjne wydane przez Ministra Giertycha jest nie zgodne z zasadą lex retro non agit (prawo nie działa wstecz): Amnestia zmieniała wyniki już ocenionych i zakwalifikowanych, jako niezaliczone egzaminów.

Na uwagę zasługuje argument MEN i Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, broniący rozporządzenia. “Prawo może działać wstecz, jeśli to korzystne dla zainteresowanych”. Ja się pytam: Czy uznanie za zdaną, matury, którą faktycznie się oblało, na pewno wyjdzie na dobre uczniowi? Może nauczy go szacunku do Prawa i Państwa? Albo zdopinguje do nauki? Widocznie tak właśnie uważają urzędnicy, którzy są odpowiedzialni za nauczanie i wychowywanie polskiej młodzieży!
“Niezdane-zdane” matury będą jednak ważne, bo Trybunał sam powołał się na ową zasadę i odstąpił od unieważnienia dokumentu (świadectwa maturalne) już wydanego. Zgodnie z tym mechanizmem, którykolwiek z ministrów może wydać rozporządzenie, które nawet, jeżeli jest niezgodne z Konstytucją, ale wejdzie w życie przed wyrokiem Trybunału, będzie wywoływać skutki prawne! Co gorsza, nie zanosi się na to, aby Minister Giertych poniósł jakiekolwiek konsekwencje swojego sprzecznego z Konstytucją rozporządzenia. Odpowiada z rozbrajającą szczerością, że “Kto nic nie robi, ten się nie myli”.

Oprócz zarzutu działania rozporządzenia wstecz, Trybunał uznał również za niezgodne z Konstytucją przepisy mówiące o konieczności określenia wyboru poziomu zdawanego przedmiotu przed jego wybraniem (wcześniej można to było uczynić w trakcie pisania egzaminu), oraz opracowany przez Ministerstwo niesprawiedliwy przelicznik punktów matura rozszerzona - podstawowa, który miał być używany przy przyjęciach na studia.
Najgorsze z tego wszystkiego jest chyba to, że Trybunał utrzymał w mocy owo rozporządzenie na kolejny rok. Czyli tegoroczni maturzyści będą podlegali pod prawo, które jest sprzeczne z Konstytucją! I to uchwalił Trybunał, który ma stać na jej straży!

W uzasadnieniu wyroku sędziowie zasłaniali się dobrem uczniów, obawiając się kolejny raz zmieniać zasady egzaminu. A właśnie, że powinni zmienić zasady, na zgodne z prawem, chociażby w przeddzień matury! Wtedy cała odpowiedzialność, wraz z wściekłością maturzystów i ich rodziców, spadłaby słusznie na Ministra Giertycha! A tak uczniowie sobie myślą, że Giertych jest spoko, bo ułatwił maturę i popoprawiał niezdane…

I tak oto kolejny już raz okazuje się, że w Polsce prawo nie może być w sprzeczności z Konstytucją…, ale czasami jednak może. Pozostaje mieś nadzieję, że gdy inny pomysł Min. Giertycha wejdzie w życie, mianowicie obowiązkowa matura z matematyki, zasada tertium non datur zacznie stopniowo działać i w Polsce…

2 Responses to “Tertium datur…”

  1. zbulwersowana Says:

    “Sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” pytanie tylko czy aby sprawiedliwość jest tu odpowiednim słowem i jaki sens ma układanie zadań maturalnych, które nijak mają się do przeciętnego poziomu nauczania. Skoro tak duży odsetek maturzystów nie dał sobie rady z egzaminem dojrzałości…lex retro non agit!

  2. portaprima Says:

    Obniżenie wymagań w obliczu słabszych wyników to najgorsze co można zrobić. Taka decyzja da uczniom klarowny sygnał, że mogą się uczyć jeszcze mniej! Czy to jest recepta na poprawienie poziomu nauczania w Polsce?

    A teraz przypuśćmy, że poziom matury został obniżony, a po roku znów wyniki się pogorszyły (tak prawdopodobnie rzeczywiście by się stało), wtedy, zgodnie z tym rozumowaniem należałoby znowu obniżyć poziom matury i tak.. aż do skutku, czyli wymaganiu samego podpisania się na pracy (choć to też może komuś sprawiać trudności…) Wtedy wyniki na reszcie byłyby odpowiednio wysokie i moglibyśmy powiedzieć, że mamy dobrze wykształcone społeczeństwo.

Leave a Reply