<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress/2.2.1" -->
<rss version="2.0" 
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Kolejny krok homorewolucji</title>
	<link>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/</link>
	<description>Blog cywilizacyjny</description>
	<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 10:52:41 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.2.1</generator>

	<item>
		<title>Przez: PORTAPRIMA.COM &#187; Blog Archive &#187; Skórzane majty Arniego</title>
		<link>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-81</link>
		<author>PORTAPRIMA.COM &#187; Blog Archive &#187; Skórzane majty Arniego</author>
		<pubDate>Tue, 20 Nov 2007 17:53:33 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-81</guid>
		<description>[...] o zakazie mówienia w szpitalach w Szkocji właśnie &#8220;mama&#8221; i &#8220;tata&#8221; (vide. Kolejny krok homorewolucji), czy też pilotażowy program karmienia dzieci przedszkolnych homoseksualnymi bajkami (vide. Wara [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[&#8230;] o zakazie mówienia w szpitalach w Szkocji właśnie &#8220;mama&#8221; i &#8220;tata&#8221; (vide. Kolejny krok homorewolucji), czy też pilotażowy program karmienia dzieci przedszkolnych homoseksualnymi bajkami (vide. Wara [&#8230;]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: wujek dobra rada</title>
		<link>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-37</link>
		<author>wujek dobra rada</author>
		<pubDate>Tue, 27 Mar 2007 22:47:21 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-37</guid>
		<description>Nie wczytalem sie dokladnie w komentarze wiec wybaczcie Panowie jesli cos powtorze...

Andrzeju - jesli zaczniemy traktowac homoseksualizm jako cos normalnego to za pare lat zniknie problem tego czy oni powinni wychowywac dzieci czy nie. Poprostu nie bedzie tych dzieci! Bo niby kto ma je urodzic?!

Homoseksualizm staje sie coraz popularniejszy bo jest coraz bardziej akceptowany. Staje sie wrecz modny. Jesli na to pozwolimy to niebawem homoseksualisci obejma wiekszosc. A wtedy jak sie bedziemy rozmnazali?

jak ktos chce byc homo to niech sobie jest ale w domu, gdzie nikt go nie widzi. Nie wymagajmy traktowania tego jak cos normalnego bo to NIE jest normalne.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wczytalem sie dokladnie w komentarze wiec wybaczcie Panowie jesli cos powtorze&#8230;</p>
<p>Andrzeju - jesli zaczniemy traktowac homoseksualizm jako cos normalnego to za pare lat zniknie problem tego czy oni powinni wychowywac dzieci czy nie. Poprostu nie bedzie tych dzieci! Bo niby kto ma je urodzic?!</p>
<p>Homoseksualizm staje sie coraz popularniejszy bo jest coraz bardziej akceptowany. Staje sie wrecz modny. Jesli na to pozwolimy to niebawem homoseksualisci obejma wiekszosc. A wtedy jak sie bedziemy rozmnazali?</p>
<p>jak ktos chce byc homo to niech sobie jest ale w domu, gdzie nikt go nie widzi. Nie wymagajmy traktowania tego jak cos normalnego bo to NIE jest normalne.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: portaprima</title>
		<link>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-30</link>
		<author>portaprima</author>
		<pubDate>Sun, 25 Feb 2007 22:37:18 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-30</guid>
		<description>"Ryzyko oddanie dzieci “złym” rodzicom jest więc takie same dla homoseksualistów, jak i 'normalnych rodzin" - ale, jedynie jeżeli chodzi o ewentualną przemoc w stosunku do dziecka!  Natomiast, jak starałem się wykazać w kolejnych akapitach, rodzina normalna ma przynajmniej szansę na przekazanie dziecku poprzez przykład, czyli jedyny skuteczny sposób, miłości małżeńskiej, rodzicielskiej, szacunku i relacji męża do żony. Takie wychowanie jest dziecku &lt;b&gt;niezbędne&lt;/b&gt; do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie! Związek homoseksualny nie ma nawet cienia szansy na przekazanie tych wartości. Oddawanie dzieci homoseksualistom, to godzenie się na złe, jak kto chce, niepełne, wychowanie. I dla tego jest to niedopuszczalne! Śmiem twierdzić, że lepszy nawet jest dom dziecka, albo pijący ojciec, niż para homoseksualistów. 

Konsekwencje wychowywania coraz to więcej ludzi, którzy nie będą zdolni do zakładania własnych, normalnych  związków, czy wreszcie, którzy będą homoseksualistami, niezdolnymi do płodzenia dzieci są oczywiste. Jest to stan zły w sposób oczywisty dla społeczeństwa, oraz moim zdaniem dla tego dziecka. 

Co do tego, że dziecko wychowane przez homoseksualistów będzie na pewno homoseksualistą, to nie dzieje się tak w 100%, ale założę się o wszystkie pieniądze, że jest to istotny czynnik.

Co do "popularnego" homoseksualizmu... W Grecji równie popularna co homoseksualizm, była pedofilia... Dlaczego by tak nie oddawać dzieci pedofilom? A choroby, zboczenia, gwałty, kradzieże, morderstwa, itp. też istnieją i będą istnieć w każdym zakątku świata. Nie znaczy to jednak, że można je uznać za normalne. Stanie się tak dopiero wtedy, gdy większość będzie mordować, kraść, gwałcić i chorować.

Homoseksualizm nigdy nie zostanie częścią natury! Sam przyznałeś, że jest nienaturalny. 

I co do ostatniego zdania: Ani raz nie napisałem niczego o życiu seksualnym innych ludzi! Kompletnie mnie to nie interesuje! Interesuje mnie pochód rewolucji homoseksualnej i jej zagrożenia. Interesuje mnie to, że zmusza się ludzi do akceptacji homoseksualizmu, że zabrania się używania słów mama i tata, że zmusza się ludzi, by działali wbrew swojemu sumieniu, oddając dzieci homoseksualistom. Że zrównuje się nienormalność z normalnością! 

P.S. Heh. Spróbuj powiedzieć parze homoseksualistów, że oddanie im dziecka to mniejsze zło...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Ryzyko oddanie dzieci “złym” rodzicom jest więc takie same dla homoseksualistów, jak i &#8216;normalnych rodzin&#8221; - ale, jedynie jeżeli chodzi o ewentualną przemoc w stosunku do dziecka!  Natomiast, jak starałem się wykazać w kolejnych akapitach, rodzina normalna ma przynajmniej szansę na przekazanie dziecku poprzez przykład, czyli jedyny skuteczny sposób, miłości małżeńskiej, rodzicielskiej, szacunku i relacji męża do żony. Takie wychowanie jest dziecku <b>niezbędne</b> do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie! Związek homoseksualny nie ma nawet cienia szansy na przekazanie tych wartości. Oddawanie dzieci homoseksualistom, to godzenie się na złe, jak kto chce, niepełne, wychowanie. I dla tego jest to niedopuszczalne! Śmiem twierdzić, że lepszy nawet jest dom dziecka, albo pijący ojciec, niż para homoseksualistów. </p>
<p>Konsekwencje wychowywania coraz to więcej ludzi, którzy nie będą zdolni do zakładania własnych, normalnych  związków, czy wreszcie, którzy będą homoseksualistami, niezdolnymi do płodzenia dzieci są oczywiste. Jest to stan zły w sposób oczywisty dla społeczeństwa, oraz moim zdaniem dla tego dziecka. </p>
<p>Co do tego, że dziecko wychowane przez homoseksualistów będzie na pewno homoseksualistą, to nie dzieje się tak w 100%, ale założę się o wszystkie pieniądze, że jest to istotny czynnik.</p>
<p>Co do &#8220;popularnego&#8221; homoseksualizmu&#8230; W Grecji równie popularna co homoseksualizm, była pedofilia&#8230; Dlaczego by tak nie oddawać dzieci pedofilom? A choroby, zboczenia, gwałty, kradzieże, morderstwa, itp. też istnieją i będą istnieć w każdym zakątku świata. Nie znaczy to jednak, że można je uznać za normalne. Stanie się tak dopiero wtedy, gdy większość będzie mordować, kraść, gwałcić i chorować.</p>
<p>Homoseksualizm nigdy nie zostanie częścią natury! Sam przyznałeś, że jest nienaturalny. </p>
<p>I co do ostatniego zdania: Ani raz nie napisałem niczego o życiu seksualnym innych ludzi! Kompletnie mnie to nie interesuje! Interesuje mnie pochód rewolucji homoseksualnej i jej zagrożenia. Interesuje mnie to, że zmusza się ludzi do akceptacji homoseksualizmu, że zabrania się używania słów mama i tata, że zmusza się ludzi, by działali wbrew swojemu sumieniu, oddając dzieci homoseksualistom. Że zrównuje się nienormalność z normalnością! </p>
<p>P.S. Heh. Spróbuj powiedzieć parze homoseksualistów, że oddanie im dziecka to mniejsze zło&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: andrzej</title>
		<link>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-29</link>
		<author>andrzej</author>
		<pubDate>Fri, 23 Feb 2007 00:30:49 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-29</guid>
		<description>Oczywiście, że problemy rodzin nie wynikają z tego, że rodzice są przeciwnej płci, a rodziny nie produkują taśmowo psychopatów. I oczywiście zgadzam się, że w pierwszej kolejności dzieci oddane do adopcji powinny być oddawane do rodzin z opiekunami różnych płci. Ale ciągła obecność domów dziecka świadczy jednak o tym, że chętnych na adopcje rodziców jest mniej niż dzieci, które szukają nowego domu. A jeśli, jak sam napisałeś, "Ryzyko oddanie dzieci “złym” rodzicom jest więc takie same dla homoseksualistów, jak i normalnych rodzin." dlaczego, więc nie oddać dzieci tym "dobrym" parom zarówno hetero jak i homoseksualnym, jeśli tylko weryfikacja przez odpowiedzialny za to organ nie wypadnie pomyślnie? Czy też może lepiej zostawić je w domach dziecka? 

Wyszło na to, że gloryfikuje homoseksualne pary wychowujące wspólnie dzieci. Nic podobnego. Chodzi tylko o to, że i tutaj, podobnie jak co pięć lat w wyborach, trzeba czasem wybrać mniejsze zło. Tylko tutaj już nie pomarudzimy potem troche i wrócimy do codziennych zajęć. Tu sprawa jest o wiele ważniejsza. Chodzi o czyjeś całe życie! Już widzę: "Właśnie, o całe życie, więc lepiej mamie i tacie niż tacie i tacie". Pewnie, że tak. Ale znowu: szary kwadrat, o którym wspomniałem wcześniej. Chodzi o układ odniesienia. Tata i mama najlepsi, ale kochający tata i tata lepsi, niż pręgi po kablu na plecach.

A czy wychowanie dziecka przez osoby tej samej płci ma wpływ na jego preferencje seksualne? Nie wiem. Ale kto wychowywał homoseksualistów, którzy chcą teraz adoptować dzieci? -No raczej mama i tata. A jednak "zachorowali"..

Przecież nikt nie będzie odbierał rodzinom dzieci i na siłę wciskał ich parom homoseksualnym. Chodzi o dzieci z rodzin, czy raczej związków, które z takich czy innych przyczyn zawiodły w swojej roli wychowawców. A śmiem twierdzić, że w związkach homoseksualnych decyzja o wychowywaniu dziecka jest bardziej przemyślana niż w normalnych związkach. No chyba, że ktoś słyszał o przypadkowej ciąży w parze gejów? To miałem na myśli mówiąc o "prawidłowych warunkach rozwoju". Nieraz większe przygotowanie takich rodziców do roli wychowawców. W takiej parze dziecko nie może się po prostu "przytrafić".

A gejowscy aktywiści walczą o równość, bo mogą. Taka demokracja. Chcieliśmy to mamy. Ten ustrój zakłada rządy ludu, poprzez reprezentacje różnych grup społecznych w organach władzy. Mamy 2% gejów w społeczeństwie, to będzie 2% w organach władzy. I mają takie samo prawo jak każdy, żeby walczyć o sprawy dla nich i tylko dla nich ważne. 

Homoseksualizm istniał, istnieje i pewnie bedzie istniał w każdym zakątku świata. I zgadzam się w pełni, że jest niezgodny z naturą człowieka, ba, nawet całego świata żyjącego, sensem istnienia którego jest tylko i wyłącznie prokreacja i ekspansja. Ale był w Chinach 3000 lat temu, był i to bardzo popularny i modny w Grecji 2000 lat temu, która to wniosła olbrzymi wkład w budowanie cywilizacji, o której przyszłość dziś tak się boimy. Był w Japonii i Indiach 1000 lat temu. Był nawet w Ameryce jak jeszcze nie wiedziała, że nią jest. Był w Europie i jest nadal. Czy anomalia trwająca tysiące lat, to wciąż anomalia? Ile w takim razie musiałaby trwać, żebyśmy uznali ją za część natury? I czy kijem zawrócimy tę Wisłę, czy lepiej wrzucić go do niej i puścić z prądem i zająć się ważniejszymi sprawami niż życie seksualne obcych ludzi?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Oczywiście, że problemy rodzin nie wynikają z tego, że rodzice są przeciwnej płci, a rodziny nie produkują taśmowo psychopatów. I oczywiście zgadzam się, że w pierwszej kolejności dzieci oddane do adopcji powinny być oddawane do rodzin z opiekunami różnych płci. Ale ciągła obecność domów dziecka świadczy jednak o tym, że chętnych na adopcje rodziców jest mniej niż dzieci, które szukają nowego domu. A jeśli, jak sam napisałeś, &#8220;Ryzyko oddanie dzieci “złym” rodzicom jest więc takie same dla homoseksualistów, jak i normalnych rodzin.&#8221; dlaczego, więc nie oddać dzieci tym &#8220;dobrym&#8221; parom zarówno hetero jak i homoseksualnym, jeśli tylko weryfikacja przez odpowiedzialny za to organ nie wypadnie pomyślnie? Czy też może lepiej zostawić je w domach dziecka? </p>
<p>Wyszło na to, że gloryfikuje homoseksualne pary wychowujące wspólnie dzieci. Nic podobnego. Chodzi tylko o to, że i tutaj, podobnie jak co pięć lat w wyborach, trzeba czasem wybrać mniejsze zło. Tylko tutaj już nie pomarudzimy potem troche i wrócimy do codziennych zajęć. Tu sprawa jest o wiele ważniejsza. Chodzi o czyjeś całe życie! Już widzę: &#8220;Właśnie, o całe życie, więc lepiej mamie i tacie niż tacie i tacie&#8221;. Pewnie, że tak. Ale znowu: szary kwadrat, o którym wspomniałem wcześniej. Chodzi o układ odniesienia. Tata i mama najlepsi, ale kochający tata i tata lepsi, niż pręgi po kablu na plecach.</p>
<p>A czy wychowanie dziecka przez osoby tej samej płci ma wpływ na jego preferencje seksualne? Nie wiem. Ale kto wychowywał homoseksualistów, którzy chcą teraz adoptować dzieci? -No raczej mama i tata. A jednak &#8220;zachorowali&#8221;..</p>
<p>Przecież nikt nie będzie odbierał rodzinom dzieci i na siłę wciskał ich parom homoseksualnym. Chodzi o dzieci z rodzin, czy raczej związków, które z takich czy innych przyczyn zawiodły w swojej roli wychowawców. A śmiem twierdzić, że w związkach homoseksualnych decyzja o wychowywaniu dziecka jest bardziej przemyślana niż w normalnych związkach. No chyba, że ktoś słyszał o przypadkowej ciąży w parze gejów? To miałem na myśli mówiąc o &#8220;prawidłowych warunkach rozwoju&#8221;. Nieraz większe przygotowanie takich rodziców do roli wychowawców. W takiej parze dziecko nie może się po prostu &#8220;przytrafić&#8221;.</p>
<p>A gejowscy aktywiści walczą o równość, bo mogą. Taka demokracja. Chcieliśmy to mamy. Ten ustrój zakłada rządy ludu, poprzez reprezentacje różnych grup społecznych w organach władzy. Mamy 2% gejów w społeczeństwie, to będzie 2% w organach władzy. I mają takie samo prawo jak każdy, żeby walczyć o sprawy dla nich i tylko dla nich ważne. </p>
<p>Homoseksualizm istniał, istnieje i pewnie bedzie istniał w każdym zakątku świata. I zgadzam się w pełni, że jest niezgodny z naturą człowieka, ba, nawet całego świata żyjącego, sensem istnienia którego jest tylko i wyłącznie prokreacja i ekspansja. Ale był w Chinach 3000 lat temu, był i to bardzo popularny i modny w Grecji 2000 lat temu, która to wniosła olbrzymi wkład w budowanie cywilizacji, o której przyszłość dziś tak się boimy. Był w Japonii i Indiach 1000 lat temu. Był nawet w Ameryce jak jeszcze nie wiedziała, że nią jest. Był w Europie i jest nadal. Czy anomalia trwająca tysiące lat, to wciąż anomalia? Ile w takim razie musiałaby trwać, żebyśmy uznali ją za część natury? I czy kijem zawrócimy tę Wisłę, czy lepiej wrzucić go do niej i puścić z prądem i zająć się ważniejszymi sprawami niż życie seksualne obcych ludzi?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: portaprima</title>
		<link>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-28</link>
		<author>portaprima</author>
		<pubDate>Thu, 22 Feb 2007 20:46:34 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-28</guid>
		<description>Przedstawianie tradycyjnego modelu rodziny, jako siedliska alkoholizmu i występku i skonfrontowanie go z pokojowo nastawionymi i dobrze wychowującymi dzieci gejami, to gruba przesada. Czyżby rzeczywiście problemy rodziny wynikały z tego, że rodzice są przeciwnych płci?! Nie sądzę! Zdanie: "Dzieci rodzi się najwięcej właśnie w rodzinach nie potrafiących zapewnić im prawidłowych warunków rozwoju" też nie odpowiada moim zdaniem rzeczywistości. 

Adopcja dzieci jest procesem, w którym organizacja odpowiedzialna za oddanie dziecka pod czyjąś opiekę jak najlepiej "sprawdza" przyszłych rodziców. Ryzyko oddanie dzieci "złym" rodzicom jest więc takie same dla homoseksualistów, jak i normalnych rodzin. Twierdzenie, że lepiej dla dzieci, żeby trafiły do gejów jest w takim razie nieuzasadnione. Normalne małżeństwo ma 100 razy większe szanse na "uratowanie" niechcianego dziecka ze 100 razy mniejszą szansą, że w przyszłości ich "synek" puści do Ciebie oko w barze...

Czy dziecko mające dwóch tatusiów, albo dwie mamusie ma zapewnione owe "prawidłowe warunki rozwoju"? Moim zdaniem jest oczywiste, że nie ma! UWAGA napiszę teraz rzecz oczywistą: Związki homoseksualne są nienaturalne. Wystarczy powiedzieć choć tyle, że opiekunowie geje uczą dzieci nienaturalnych zachowań. To, że światowa organizacja zdrowia poprzez głosowanie uznała, że homoseksualizm to coś normalnego, alternatywa dla heteroseksualizmu, nie znaczy, że tak w rzeczywistości jest! Ja uważam, że homoseksualizm to jest choroba. I uprzedzając sprzeciw - tak, da się ją leczyć. 

Zresztą postawmy problem jasno: Nie chodzi tu o dobro dzieci, tylko o "prawo" homoseksualistów  do ich wychowywania! Gejowscy aktywiści walczą o "równość" i stąd bierze się ten cały problem. 

Co do nazw. Piszesz, że nazwa się nie liczy. Otóż właśnie się liczy! A najlepszy dowód to to, że geje chcą się nazywać małżeństwem, rodziną itp. Przecież drogi prawne od dawna już istnieją. Można się dzielić majątkiem, dziedziczyć itp. bez nazywania się małżeństwem, czy rodziną! Tutaj właśnie chodzi o to, żeby poprzez nazwę przyzwyczajać ludzi do tego, że jest to zjawisko naturalne. A moim zdaniem nie jest.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Przedstawianie tradycyjnego modelu rodziny, jako siedliska alkoholizmu i występku i skonfrontowanie go z pokojowo nastawionymi i dobrze wychowującymi dzieci gejami, to gruba przesada. Czyżby rzeczywiście problemy rodziny wynikały z tego, że rodzice są przeciwnych płci?! Nie sądzę! Zdanie: &#8220;Dzieci rodzi się najwięcej właśnie w rodzinach nie potrafiących zapewnić im prawidłowych warunków rozwoju&#8221; też nie odpowiada moim zdaniem rzeczywistości. </p>
<p>Adopcja dzieci jest procesem, w którym organizacja odpowiedzialna za oddanie dziecka pod czyjąś opiekę jak najlepiej &#8220;sprawdza&#8221; przyszłych rodziców. Ryzyko oddanie dzieci &#8220;złym&#8221; rodzicom jest więc takie same dla homoseksualistów, jak i normalnych rodzin. Twierdzenie, że lepiej dla dzieci, żeby trafiły do gejów jest w takim razie nieuzasadnione. Normalne małżeństwo ma 100 razy większe szanse na &#8220;uratowanie&#8221; niechcianego dziecka ze 100 razy mniejszą szansą, że w przyszłości ich &#8220;synek&#8221; puści do Ciebie oko w barze&#8230;</p>
<p>Czy dziecko mające dwóch tatusiów, albo dwie mamusie ma zapewnione owe &#8220;prawidłowe warunki rozwoju&#8221;? Moim zdaniem jest oczywiste, że nie ma! UWAGA napiszę teraz rzecz oczywistą: Związki homoseksualne są nienaturalne. Wystarczy powiedzieć choć tyle, że opiekunowie geje uczą dzieci nienaturalnych zachowań. To, że światowa organizacja zdrowia poprzez głosowanie uznała, że homoseksualizm to coś normalnego, alternatywa dla heteroseksualizmu, nie znaczy, że tak w rzeczywistości jest! Ja uważam, że homoseksualizm to jest choroba. I uprzedzając sprzeciw - tak, da się ją leczyć. </p>
<p>Zresztą postawmy problem jasno: Nie chodzi tu o dobro dzieci, tylko o &#8220;prawo&#8221; homoseksualistów  do ich wychowywania! Gejowscy aktywiści walczą o &#8220;równość&#8221; i stąd bierze się ten cały problem. </p>
<p>Co do nazw. Piszesz, że nazwa się nie liczy. Otóż właśnie się liczy! A najlepszy dowód to to, że geje chcą się nazywać małżeństwem, rodziną itp. Przecież drogi prawne od dawna już istnieją. Można się dzielić majątkiem, dziedziczyć itp. bez nazywania się małżeństwem, czy rodziną! Tutaj właśnie chodzi o to, żeby poprzez nazwę przyzwyczajać ludzi do tego, że jest to zjawisko naturalne. A moim zdaniem nie jest.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: andrzej</title>
		<link>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-27</link>
		<author>andrzej</author>
		<pubDate>Thu, 22 Feb 2007 13:01:30 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-27</guid>
		<description>Miałem kiedyś rozmowe na podobny temat z taksówkarzem. Twierdził, że "pedały" nie powinny nawet zbliżać się do dzieci, bo to zboczeńcy i na pewno zrobią im coś złego. A już nazywanie rodziną ich związku jest niedopuszczalne (nie takich dokładnie słów użył...).I pewnie puściłbym to wszystko mimo uszu, jak większość tej filozofii z nocnej zmiany, którą uwielbia mnie raczyć ta grupa zawodowa, gdyby nie to, że chwile wcześniej (mimo absolutnie żadnego braku zachęty z mojej strony) opowiedział mi o swojej młodości i szeroko rozumianym życiu miłosnym, w którym kobiety pełniły rolę zabawek, a założenie rodziny - konsekwencje nieprawidłowego ich używania, bądź wady fabrycznej produktu. Historia długa i zapewniam nie warta przytoczenia tu nawet we fragmentach. Ale jako że kilkadziesiąt lat temu jedna kobieta dała mi życie, które teraz dzielę z drugą, dzięki czemu może któregoś dnia damy życie trzeciej, myślę że "szacun musi być".

Podjąłem więc temat. I im więcej zadawałem pytań, tym mocniej pan kierowca zaczynał naciskać na pedał gazu, żeby jak najszybciej wysadzić mnie pod wskazanym adresem, mimo, że przy jego historiach miłosnych wlekliśmy się niemiłosiernie. Bo odpowiedzi na te pytania wcale nie są takie jednoznaczne. Pewnie, że lepiej, żeby dziecko wychowywane było przez kochającą Mame i kochającego Tatę. I tu nie ma dyskusji. Ale ilu z was zamiast "normalnych" rodziców lejących was co wieczór po pijanemu, wolałoby mieć dwóch kochających tatusiów? Dzieci rodzi się najwięcej właśnie w rodzinach nie potrafiących zapewnić im prawidłowych warunków rozwoju. I jeśli pary homoseksualne nie powinny wychowywać dzieci, bo "czym skorupka za młodu nasiąknie(...)" to co z dziećmi alkoholików? Jeżeli teoria jest słuszna i rzeczywiście dzieci przejmują po swoich opiekunach skłonności, to ja wolę, żeby przejęło homoseksualne i jak dorośnie, mrugnęło do mnie okiem w barze, niż ogłuszyło mnie butelką, żeby zabrać mi portfel. To skrajności. Białe i czarne. A rodzina homoseksualna, to taki szary kwadrat. Połóż go na białym tle a wyda się czarny. Ale połóż na czarnym a bedzie biały jak śnieg.

Druga kwestia, to nazywanie związków homoseksualnych rodzinami. Że niedopuszczalne. Proszę bardzo. Możesz nazywać krokodyla stokrotką, ale on i tak odgryzie Ci noge jak tylko wejdziesz do wody. Bo nie nazwa sie liczy. Homoseksualiści, czy nam się to podoba, czy nie, tworzą związki, mieszkają razem, dzielą sie dochodami i wydatkami i jak tylko mogą, wychowują dzieci. I podejrzewam, że to czy przez nasze gardło przejdzie w tym wypadku słowo "rodzina", nie zrobi im wielkiej różnicy. Chodzi tylko o kwestie prawne, o wspólne rozliczanie podatków, dziedziczenie itp.

Czy więc homoseksualne rodziny powinny wychowywać dzieci? Ja nie mam nic przeciwko. Jasne jest, że nie urodzą tych dzieci sami. Wychowają więc dzieci niechciane, już odrzucone przez ich biologicznych rodziców, którzy mimo błogosławieństwa natury, nie sprostali temu zadaniu. "Uratują" je więc może przed gorszym losem, za co wszyscy powinniśmy być wdzięczni.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Miałem kiedyś rozmowe na podobny temat z taksówkarzem. Twierdził, że &#8220;pedały&#8221; nie powinny nawet zbliżać się do dzieci, bo to zboczeńcy i na pewno zrobią im coś złego. A już nazywanie rodziną ich związku jest niedopuszczalne (nie takich dokładnie słów użył&#8230;).I pewnie puściłbym to wszystko mimo uszu, jak większość tej filozofii z nocnej zmiany, którą uwielbia mnie raczyć ta grupa zawodowa, gdyby nie to, że chwile wcześniej (mimo absolutnie żadnego braku zachęty z mojej strony) opowiedział mi o swojej młodości i szeroko rozumianym życiu miłosnym, w którym kobiety pełniły rolę zabawek, a założenie rodziny - konsekwencje nieprawidłowego ich używania, bądź wady fabrycznej produktu. Historia długa i zapewniam nie warta przytoczenia tu nawet we fragmentach. Ale jako że kilkadziesiąt lat temu jedna kobieta dała mi życie, które teraz dzielę z drugą, dzięki czemu może któregoś dnia damy życie trzeciej, myślę że &#8220;szacun musi być&#8221;.</p>
<p>Podjąłem więc temat. I im więcej zadawałem pytań, tym mocniej pan kierowca zaczynał naciskać na pedał gazu, żeby jak najszybciej wysadzić mnie pod wskazanym adresem, mimo, że przy jego historiach miłosnych wlekliśmy się niemiłosiernie. Bo odpowiedzi na te pytania wcale nie są takie jednoznaczne. Pewnie, że lepiej, żeby dziecko wychowywane było przez kochającą Mame i kochającego Tatę. I tu nie ma dyskusji. Ale ilu z was zamiast &#8220;normalnych&#8221; rodziców lejących was co wieczór po pijanemu, wolałoby mieć dwóch kochających tatusiów? Dzieci rodzi się najwięcej właśnie w rodzinach nie potrafiących zapewnić im prawidłowych warunków rozwoju. I jeśli pary homoseksualne nie powinny wychowywać dzieci, bo &#8220;czym skorupka za młodu nasiąknie(&#8230;)&#8221; to co z dziećmi alkoholików? Jeżeli teoria jest słuszna i rzeczywiście dzieci przejmują po swoich opiekunach skłonności, to ja wolę, żeby przejęło homoseksualne i jak dorośnie, mrugnęło do mnie okiem w barze, niż ogłuszyło mnie butelką, żeby zabrać mi portfel. To skrajności. Białe i czarne. A rodzina homoseksualna, to taki szary kwadrat. Połóż go na białym tle a wyda się czarny. Ale połóż na czarnym a bedzie biały jak śnieg.</p>
<p>Druga kwestia, to nazywanie związków homoseksualnych rodzinami. Że niedopuszczalne. Proszę bardzo. Możesz nazywać krokodyla stokrotką, ale on i tak odgryzie Ci noge jak tylko wejdziesz do wody. Bo nie nazwa sie liczy. Homoseksualiści, czy nam się to podoba, czy nie, tworzą związki, mieszkają razem, dzielą sie dochodami i wydatkami i jak tylko mogą, wychowują dzieci. I podejrzewam, że to czy przez nasze gardło przejdzie w tym wypadku słowo &#8220;rodzina&#8221;, nie zrobi im wielkiej różnicy. Chodzi tylko o kwestie prawne, o wspólne rozliczanie podatków, dziedziczenie itp.</p>
<p>Czy więc homoseksualne rodziny powinny wychowywać dzieci? Ja nie mam nic przeciwko. Jasne jest, że nie urodzą tych dzieci sami. Wychowają więc dzieci niechciane, już odrzucone przez ich biologicznych rodziców, którzy mimo błogosławieństwa natury, nie sprostali temu zadaniu. &#8220;Uratują&#8221; je więc może przed gorszym losem, za co wszyscy powinniśmy być wdzięczni.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: hania</title>
		<link>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-26</link>
		<author>hania</author>
		<pubDate>Wed, 21 Feb 2007 22:25:52 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-26</guid>
		<description>to może niedługo zakażą na Wielkanoc jajek święcić
jajko- jako symbol życia
będziemy za to dymać do kościoła z probówkami i pipetami</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>to może niedługo zakażą na Wielkanoc jajek święcić<br />
jajko- jako symbol życia<br />
będziemy za to dymać do kościoła z probówkami i pipetami</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: hania</title>
		<link>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-25</link>
		<author>hania</author>
		<pubDate>Wed, 21 Feb 2007 22:23:49 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.portaprima.com/2007/02/21/kolejny-krok-homorewolucji/#comment-25</guid>
		<description>Czizys....</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Czizys&#8230;.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
