Wara od dzieci!

King & king

W 2003 roku w Wielkiej Brytanii zniesiono prawo, które zabraniało promocji homoseksualizmu, oraz akceptacji związków homo, jako rodziny. Po raz pierwszy od tego czasu na wyspach powstał szeroko zakrojony program promujący homoseksualizm. Tym razem skierowany do dzieci w wieku… od 4 do 11 lat! W kilku szkołach zostały wprowadzone do zestawu lektur książki, które zamiast standardowych bajek, zawierają ich karykatury. I tak, zamiast królewicza i królewny mamy króla i … króla, pingwinka, który ma dwóch tatusiów, oraz astronautkę, o którą dbają dwie mamusie (tytuł: “Astronautka wymiotuje”) …

Pomysłodawcy wprost przyznają, że program ma wpłynąć na dzieci, aby postrzegały homoseksualizm, jako coś normalnego (żyjemy w takich czasach, że muszę w tym miejscu dodać: homoseksualizm normalnym zachowaniem nie jest). Takie eksperymenty mogą dziecku zwichrować psychikę!

Na marginesie: Projekt ma wsparcie Rady ds. Badań Ekonomicznych i Społecznych, Krajowego Związku Nauczycieli i Generalnej Rady ds. Edukacji. Jacy nauczyciele godzą się na eksperymenty na dzieciach??

Nie jestem fanem ministra Romana Giertycha, ale niektóre jego pomysły bardzo mi się podobają, a szczególnie będę trzymał kciuki za pomysł zakazu promocji homoseksualizmu w szkołach! Jeżeli takie prawo się w Polsce nie pojawi, to za 2-3 lata czeka nas to samo co w Wielkiej Brytanii!

Taki zakaz jest jedynym rozwiązaniem, jakie można zastosować w obecnym, publicznym systemie edukacji. Prawdziwym rozwiązaniem byłoby pozwolenie rodzicom na decydowanie, czego ich dzieci powinny się uczyć. Nie w postaci zwolnień z lekcji, ale wyboru odpowiadającej im prywatnej szkoły z odpowiednim programem nauczania, nie wymagającym akceptacji przez państwo. Obecnie rodzic nie ma kontroli nad tym, czego jego dziecko uczy się w szkole. O tym decyduje urzędnik! Jak rodzic będzie uważał, że jego dziecko powinno się dowiedzieć, że 2 + 2 jest 5, to niech swoje dziecko tak nauczy, ale wara od innych dzieci!

3 Responses to “Wara od dzieci!”

  1. andrzej Says:

    Zgadzam się w pełni. Przypomina to praktyki Ligi z “Seksmisji”. -Kopernik był gejem!- zaraz ktoś krzyknie. (Chociaż ostatnio moja znajoma miała koszulke z napisem “Kopernik była lesbijką” co wydało mi się bardzo zabawne). Ja jednak dalej uważam, że nie ma się co przesadnie emocjonować… Po pierwsze, nie można udawać, że główny ciężar (tak, niestety ciężar..) wychowania nie spoczywa na rodzicach. Cokolwiek szkoła by nie wbijała do głowy, to rodzic powinien robić wszystko, żeby dla swoich dzieci być największym i niepodważalnym autorytetem, który wskaże im odpowiednią drogę. I chyba zgadzamy się co do tego, bo przecież oboje chodziliśmy przez większą jeszcze część swojego życia do szkół, w których decyzje czego nauczać podejmował urzędnik, a jednak nie jesteśmy grzecznie idącymi owcami (czy może baranami..?) bez szemrania przyjmującymi decyzje pasterza-rządu. Tymczasem jak tylko dzieje się coś złego, to obwinia się szkołę, telewizje, gry komputerowe i Żydów. I to najczęściej właśnie rodzice krzyczą najgłośniej! Ania popełniła samobójstwo. Niezaprzeczalna tragedia. I wszyscy krzyczą, że dyrektor szkoły musi odejść, koledzy to wcielenie szatana, a wychowawczyni zachowała się skandalicznie opuszczając salę. Anie zabiła szkoła. Ale nikt już nie pamiętał, że była to niepierwsza próba samobójcza dziewczyny, a mimo to rodzice nie wysłali jej nawet do specjalisty. Więc podkreślam jeszcze raz: to rodzice wychowują dzieci.

    Z drugiej strony, jeśli ducha liberalnego mamy się trzymać, to nie można też nikomu zakazać pisania bajek o zabarwieniu homoseksualnym. Bajki portretują rzeczywistość i w uproszczonej formie podają ją dzieciom. A homoseksualizm jest częścią rzeczywistości. Jednakże odgórne (a tak, to odebrałem) wprowadzanie tego typu treści do szkół jest, powiedziałbym, naganne (choć nie jednoznacznie, ale o tym później). Chyba, że jest to organizacja pozarządowa i rozprowadza materiały za własne pieniądze, to jak w wolnym kraju można im tego zakazać? Moim zdaniem nie można. I tutaj znowu muszą wkroczyć rodzice. Jeśli nie chcą, żeby ich dzieci stykały się z takimi publikacjami, to po prostu nie będą kupować tych książeczek swoim pociechom.

    A teraz druga strona medalu. Promocja promocją, ale jak napisałem wcześniej - bajki portretują rzeczywistość i w uproszczonej formie podają dzieciom, żeby uczyć ich świata. A co jeśli w tych szkołach są dzieci wychowywane przez pary homoseksualne? One nie mają na to żadnego wpływu, a reszta siedmiolatków potrafi być na prawdę niemiła dla odmieńców… W tym sensie takie lektury po prostu pokazują, że małego Steve’a nie trzeba sprać na kwaśne jabłko dlatego, że ma dwie mamusie. Że Steve jest taki sam jak reszta dzieciaków.

    Jeśli jednak na skutek tej ‘propagandy’ ktoś zostanie homoseksualistą, to co? W ten sposób nie wyda potomstwa i ewolucja usunie jego geny z ogólnej puli. Tak to działa. I gatunek będzie się doskonalił. Nie chciałbym być posądzany o jakieś faszystowskie poglądy, ale też nie zamierzam zastępować prawdy polityczną poprawnościa - zadaniem każdej żyjącej istoty każdego gatunku jest prokreacja i ekspansja. Inaczej jest dla niego zbędny. Jakkolwiek okrutnie by to nie brzmiało…

  2. portaprima Says:

    Ot to! Rodzice są odpowiedzialni za to, czego ich dzieci mają się nauczyć! Dlatego powinni mieć możliwość wyboru szkoły i programu, który im odpowiada. Nie może być tak, że rodzice uczą w domu jednego, a szkoła czegoś zupełnie innego!

    Oczywiście że nie można zakazać pisania, czy wydawania bajek o gejach, ale trzeba bezwzględnie zakazać zmuszania dzieci do ich czytania, jeżeli ich rodzice sobie tego nie życzą!

    Co do samych tych bajek, to proszę bardzo, jak ktoś uważa, że jego dziecko nie odniesie szkody od czytania takich rzeczy, to niech mu kupuje i czyta! Ale zauważ, że geje, to przede wszystkim ludzie, więc każda bajka ucząca szacunku do drugiego człowieka, uczy szacunku do gejów, jak i do dzieci przez nich wychowywanych. Motyw dwóch tatusiów, czy mam w tych bajkach, nie jest moim zdaniem wcale potrzebny! To po prostu próba indoktrynacji małych dzieci, próba zrównania dla nich normalnej rodziny z takimi związkami. A te dwie rzeczy równe nie są! Co gorsza, jak doskonale wiesz, homoseksualiści wychowujący dzieci to według mnie zło.

  3. wujek dobra rada Says:

    Homoseksualizm JEST choroba. Przy czym tylko 1% “homoseksualistow” jest faktycznie chorych. Pozostale 99% to ludzie ktorym poprostu odpier****lo.

    Nie mam nic przeciwko homoseksualistom dopoki sa nimi sami dla siebie. W momencie kiedy zaczynaja sie z tym obnosic to juz mi to zaczyna przeszkadzac. Koronny argument zwolennikow homo to “a co Ci oni przeszkadzaja” - otoz przeszkadzaja mi bo jak bedziemy to uznawac za normalne to z czasem zrobi sie to modne (juz sie zrobilo!) i kazdy bedzie chcial byc homo. A kto bedzie wtedy dzieci rodzil? i z czego?

    Krotko mowiac - powinno sie to tepic jak najwczesniej.

Leave a Reply