Archive for kwiecień, 2007

Ach ta pamięć

niedziela, kwiecień 29th, 2007

Prof. socjologii, postmodernista Zygmunt Bauman przyznał się (bez bicia), że zaraz po wojnie,w latach 1945-53 był pracownikiem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (powołana do likwidacji reakcyjnego i antypolskiego podziemia zbrojnego, występującego przeciwko ludowemu państwu w latach walki o utrwalenie władzy ludowej (1945-1948), a także dla zapewnienia porządku wewnętrznego oraz ochrony ważnych obiektów państwowych(…) - wikipedia.pl za Mała Encyklopedia Wojskowa, tom 2, Warszawa 1970 (oni powinni wiedzieć ;) )

Na pytanie, czy donosił na działaczy antykomunistycznego podziemia, stwierdził, że “takie oczekiwania mieli wobec niego zwierzchnicy, ale niczego takiego sobie nie przypomina”. To stara śpiewka wszystkich oskarżonych o współpracę z UB, czy SB. Zazwyczaj po prostu łgają jak z nut, jednak pan profesor, jako postmodernista, być może uznaje donoszenie za tak nieistotny szczegół, że wymknął mu się on z pamięci.

Profesor mieszka teraz w Zjednoczonym Królestwie, gdzie trafił przez Izrael.

za: www.dziennik.pl

Dla ludzi o mocnych nerwach

piątek, kwiecień 20th, 2007

Sąd najwyższy USA, podtrzymał w środę podpisany przez George’a Busha w 2003 r. zakaz wykonywania tzw. aborcji częściowego urodzenia (partial birth abortion).

Zabieg był przeprowadzany zazwyczaj pomiędzy 20, a 26 tygodniem ciąży (5-6 miesiąc ciąży). Polegał na wyszarpaniu dziecka z macicy, tak, aby można się było dostać do podstawy czaszki. Następnie chirurg przebija czaszkę niemowlęcia, i wprowadza ssak, którym odsysa zawartość czaszki.

Zdecydowałem zamieścić jeden ze szkiców, który wiernie oddaje ostatnią część zabiegu:

Partial birth abortion

Jeżeli komuś jeszcze nie jest niedobrze, to dodam, że feministki są oburzone podtrzymaniem zakazu…

Strony organizacji National Right to Live z materiałami o tym sposobie uśmiercania.

Adwokat diabła

piątek, kwiecień 20th, 2007

Jaruzelski, razem z Czesławem Kiszczakiem i siedmioma innymi osobami stanie przed sądem za “wprowadzenie stanu wojennego”, a tak na prawdę o kierowanie “związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym”, oraz “podżeganie członków Rady Państwa PRL do przekroczenia ich uprawnień”.

W Dzienniku przytoczony jest wywiad, w którym Lech Wałęsa, wznosząc się na wyżyny swoich zdolności intelektualnych udowadnia, posługując się swoją, ostrą jak brzytwa logiką, do której zdążył nas już przyzwyczaić, że Jaruzelski to zbyt kryształowy człowiek, żeby sądy go mogły dotyczyć.

Koronnymi argumentami są:

1. “Jaruzelski nie był zobligowany do zawarcia porozumienia z , a jednak to zrobił”,

2. “Sowieci dla Polaków byli z całą pewnością gorsi od Jaruzelskiego”,

3. “Generał w innej historii i innym kontekście byłby wielkim człowiekiem”.

Oprócz tego dodaje, że Jaruzelski walczył o wolną Polskę i że… jest inteligentny, więc polskie władze nie powinny dopuścić do jego procesu.

http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=40900

Nad wyssanymi z palca kłamstwami o sowieckiej interwencji, czy też ofiarach stanu wojennego, Bol…, pardon, Prezydent Wałęsa się nie zająknął.

Gdyby owe argumenty przytoczył kto inny, powiedziałbym, że są “od dupę roztrzaść”. Natomiast w wypadku Pana Prezydenta postaram się spokojnie wyjaśnić:

1. Okrągły Stół to może i niedopuszczenie do krwawej rewolucji, ale ze strachu o własną i kolegów z Partii d***, a nie troskę o Naród!

2. Złodziej jest z całą pewnością lepszy od gwałciciela,

3. No, ale historia i kontekst były takie! Gdyby Mussolini zaatakował Rzeszę zamiast się z niż sprzymierzać, to może też by był “wielkim człowiekiem”.

Kolejna porażka PiS’u

środa, kwiecień 18th, 2007

Polsce i Ukrainie została przyznana organizacja Mistrzostw Europy w 2012 roku!!

Czekam z niecierpliwością, jak zostanie to obrucone przez media w porażkę PiS. ;)

Po trzy strzały

wtorek, kwiecień 17th, 2007

Według świadków, morderca strzelił do każdej z ofiar po trzy razy, w międzyczasie zmieniając kilka razy magazynek - ileż to musiało trwać?!

Teraz pomyślcie co by było, gdyby choć jedna osoba (oprócz mordercy) na dziesiątki (setki?) obecnych tam studentów miała własną broń i była gotowa jej użyć. Napastnik nie żyłby już po kilku strzałach!

Owo smutne zdarzenie na 100% spowoduje wysyp głosów sprzeciwiających się swobodnemu dostępowi o broni. Środki masowego przekazu bowiem, z definicji (masowe…), nie mają wiele wspólnego z logiką.Schemat myślowy: broń - śmierć - zło, jest tak głęboko zakorzeniony w obywatelach państwa opiekuńczego, że nie ma szans na jego przełamanie. Owo poczucie jest dodatkowo pogłębiane niechęcią samej policji do używania broni. Nie tak dawno mieliśmy przykład, gdy policjanci pozwolili wykrwawić się swoim kolegom na śmierć, żeby tylko, nie daj Boże, nie postrzelić przypadkiem napastnika, tylko spokojnie z nim ponegocjować. Nie mógłbym spojrzeć w twarz rodzinom zabitych policjantów, gdybym pozwolił na coś takiego…

Natomiast, jak już w mediach pojawiają się informacje o użyciu broni przez policję, to zazwyczaj chodzi o postrzelenie jakiegoś bezbronnego nastolatka. Jest to zapewne w połowie spowodowane ciągotami mediów do sensacji, a w połowie nieudolnością policji…

W takim klimacie, nawet mniej-więcej trzeźwo myślący obywatele, na wzmiankę o powszechnym dostępie do broni reagują ostrym sprzeciwem i przywołują obraz Dzikiego Zachodu i strzelanin na ulicach, bo przecież: “jak każdy będzie miał broń, to przeżyje tylko ten co najlepiej strzela”… Nie zważając na takie brednie, ja na pewno kiedyś kupię sobie pistolet. I wam też radzę: Nie czekajcie na swoje trzy strzały…

Pozwolę sobie zamieścić obrazek, który znalazłem na blogu http://www.miasik.net/

Dwa sposoby ochrony przed gwałtownym atakiem

Podwójne odkrycia

piątek, kwiecień 13th, 2007

Pewnie niektórym trudno będzie w to uwierzyć, ale pisanie pracy magisterskiej również może być, przynajmniej częściowo, interesujące. Jestem właśnie w trakcie walki ze swoją pracą, i choć idzie mi to, jak krew z nosa, trochę ciekawych rzeczy się dowiedziałem.

W pierwszym rozdziale zajmuję się między innymi problemem powszechnego dostępu do informacji. Jako przykład potrzeby usystematyzowania informacji przywołuję sprawę “praw dziedziczenia”, odkrycia z dziedziny genetyki, które musiało zostać “odkryte” dwukrotnie, ponieważ naukowcy z początku XXw. nie mieli informacji o tym, że ich poprzednicy z końca XIX już tego dokonali.

Lekarstwem miało być lepsze mechaniczne wspomaganie ludzkiego umysłu w zbieraniu, systematyzowaniu i dostępie do różnorodnych informacji. Kiedy nie było jeszcze wystarczających możliwości technicznych, do konstrukcji rzeczywistych urządzeń, snuto marzenia o tym, jak miałyby one działać i wyglądać.

Jednym z ciekawszych pomysłów wydaje mi się idea maszyny “Memex”. Urządzenie miało mieścić się w dużym biurku i wykorzystywać technologię mikrofilmów i kamer. Miało elektronicznie zapewniać połączenie ze zbiorem książek i filmów i automatycznie podążać za odniesieniami z jednego materiału do kolejnego. Oprócz przeglądania dokumentów, możliwe było również samodzielne ustalanie odnośników między poszczególnymi dokumentami, oraz wprowadzanie nowych materiałów.

Główną ideą miało być połączenie wszystkich dokumentów w „ścieżki skojarzeniowe” (ang. Associative Trails) pomagające użytkownikowi uzyskać jak najwięcej różnorodnych materiałów na dany temat.

Memex zakładał ponadto więcej udogodnień, jak możliwość dodawania własnych komentarzy, czy też wymianę interesujących „ścieżek” pomiędzy maszynami. Docelowo maszyna miałaby wyposażona w maszynę do pisania rozpoznającą mowę i czytającą tekst. Wielu widzi w tym urządzeniu dalekiego przodka komputera osobistego.

Urządzenie nigdy nie zostało zbudowane. Jego szkic wygląda bardzo ciekawie i przywołuje na myśl gatunek science-fiction zwany “steampunk”, określany w Polsce, jako “przyszłość wieku pary”. Wszystkich, których interesuje taka odmiana s-f, odsyłam do książek S.M. Stirlinga.

memex
memex - prezentacja

Czwarta władza w służbie postępu

środa, kwiecień 11th, 2007

Z okazji 50 rocznicy Traktatów Rzymskich, Papież Benedykt XVI wygłosił przemówienie na spotkaniu Komisją Episkopatów Wspólnoty Europejskiej, w którym ostro zaatakował Unię Europejską.

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że kościelni dostojnicy mają za złe unijnym włodarzom laickość, wyrażoną między innymi w niechęci do umieszczenia odwołania do Boga w Konstytucji. Tym razem jednak Papież zaatakował ten ponadpaństwowy twór na całej linii, rażąc w samą jego ideę.

Oprócz krytyki laicyzacji Europy i dyskryminacji Chrześcijan, Benedykt XVI poddał w wątpliwość fakt, że obecny kształt wspólnoty, oraz droga, w którą zmierza, są rzeczywiście wyrazem woli mieszkańców kontynentu.

Poddawanie w wątpliwość racji bytu i krytykowanie dotychczasowego funkcjonowania wspólnoty rządzonej przez niewybieralnych urzędników, przez Biskupa Rzymu nie znalazło żadnego odzewu w Polsce. Podczas gdy każde słowo Jana Pawła II, które udało się komuś zinterpretować, jako pochwałę Unii Europejskiej, było rozpowszechniane przez wszystkich dziennikarzy w Polsce, krytykę pochodzącą z tego samego miejsca, kompletnie się ignoruje. W żadnym Polskim medium nie było nawet najmniejszej wzmianki o tym przemówieniu!

Czy ktoś z was wątpi jeszcze w zasadność określenia: czwarta władza?

Link do tekstu przemówienia

Za Króla i Ojczyznę

wtorek, kwiecień 3rd, 2007

Wymiana zdań (już samo to!!!) pomiędzy dowódcą, a pilotem Królewskich Sił Powietrznych pokazuje kondycję ducha europejskiego żołnierza.

David Allan Walker, dowodzący 1 grupą RAF spytał pilotów: “Czy sądzicie, że byłoby nierozsądne, gdybym rozkazał wam skierować wasz samolot ku ziemi, by zniszczyć pojazd, wiozący dowódcę Talibanu lub Al-Kaidy?”. Na co jeden z nich  miał odpowiedzieć: “Jestem gotów tak postąpić, ale pod warunkiem, że pan generał najpierw pokaże mi, jak się to robi”.

Pomijając skandaliczną ripostę żołnierza… Nie do pomyślenia jest, żeby dowódca w ogóle musiał mówić takie rzeczy, albo, jak przyjdzie co do czego, wydać taki rozkaz!