Adwokat diabła
Jaruzelski, razem z Czesławem Kiszczakiem i siedmioma innymi osobami stanie przed sądem za “wprowadzenie stanu wojennego”, a tak na prawdę o kierowanie “związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym”, oraz “podżeganie członków Rady Państwa PRL do przekroczenia ich uprawnień”.
W Dzienniku przytoczony jest wywiad, w którym Lech Wałęsa, wznosząc się na wyżyny swoich zdolności intelektualnych udowadnia, posługując się swoją, ostrą jak brzytwa logiką, do której zdążył nas już przyzwyczaić, że Jaruzelski to zbyt kryształowy człowiek, żeby sądy go mogły dotyczyć.
Koronnymi argumentami są:
1. “Jaruzelski nie był zobligowany do zawarcia porozumienia z , a jednak to zrobił”,
2. “Sowieci dla Polaków byli z całą pewnością gorsi od Jaruzelskiego”,
3. “Generał w innej historii i innym kontekście byłby wielkim człowiekiem”.
Oprócz tego dodaje, że Jaruzelski walczył o wolną Polskę i że… jest inteligentny, więc polskie władze nie powinny dopuścić do jego procesu.
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=40900
Nad wyssanymi z palca kłamstwami o sowieckiej interwencji, czy też ofiarach stanu wojennego, Bol…, pardon, Prezydent Wałęsa się nie zająknął.
Gdyby owe argumenty przytoczył kto inny, powiedziałbym, że są “od dupę roztrzaść”. Natomiast w wypadku Pana Prezydenta postaram się spokojnie wyjaśnić:
1. Okrągły Stół to może i niedopuszczenie do krwawej rewolucji, ale ze strachu o własną i kolegów z Partii d***, a nie troskę o Naród!
2. Złodziej jest z całą pewnością lepszy od gwałciciela,
3. No, ale historia i kontekst były takie! Gdyby Mussolini zaatakował Rzeszę zamiast się z niż sprzymierzać, to może też by był “wielkim człowiekiem”.