Archive for sierpień, 2007

Klip Battlestar Galactica

piątek, sierpień 17th, 2007

Oto filmik, który popełniłem kiedyś na projekt z multimediów (zasadzie to przedmiot multimedia miał szczęście być prowadzony na uczelni w czasie, kiedy robiłem ten klip).

Klip prezentuje zmontowaną przeze mnie bitwę koło stacji Ragnar z pilota serialu. Zsynchronizowałem sceny z utworem Mike’a Oldfielda - Resolution. Zapraszam do słuchania i oglądania!

wykop.pl

Świętujmy zwycięstwo nad czerwoną zarazą!

wtorek, sierpień 14th, 2007

Albatros atakuje bolszewicki pociąg pancerny

Osamotnieni w samym środku Europy, z rewolucyjnym motłochem u wschodnich granic, powstającym plebsem na zachodzie, zamkniętymi dla pomocy granicami na południu i wrogim nastawieniem Anglików, Polacy jak zwykle poddani byli ciężkiej próbie mierzenia się z przeważającymi siłami i fatalnym położeniem. Był koniec roku 1918, a czerwona zaraza przelewała się już przez granice II RP.

Po początkowych zwycięstwach w 1919 roku, Sowieci wzmogli ofensywę i w maju 1920 roku zaczęli zajmować miasto za miastem i przesuwać linię frontu, aż w sierpniu zagrozili Warszawie. Kolejne zabiegi dyplomatyczne Polskiego rządu nie przynoszą efektu - byliśmy zdani na siebie.
Naród Polski nie poddał się jednak. W obliczu zagrożenia stolicy, nastąpił ogólnonarodowy zryw. Waleczność Polskich żołnierzy, doskonałe wyszkolenie taktyczne dowódców, oraz wysoki poziom technologiczny i wywiadowczy, pozwolił odeprzeć spod Warszawy siły Sowieckie i powstrzymać “czerwony marsz” na Europę. Bitwa to zwana jest jako “Cud nad Wisłą”.

Podczas wojny polsko-bolszewickiej miała miejsce jedna z bardziej chwalebnych dla Polaków bitew - Bitwa pod Zadwórzem. 330 ochotników z lwowskiej młodzieży zatrzymała atakującą bezbronny Lwów, południową flankę Sowieckich wojsk idących na Warszawę. Podczas bitwy, zwanej Polskimi Termopilami, zginęło 318 Orląt Lwowskich, a reszta została ranna, lub wzięta do sowieckiej niewoli.

Zwycięstwo w tej wojnie powstrzymało na 20 lat czerwoną zarazę przed ekspansją na zachód. Pokazało też światu siłę Polski, nie tylko moralną - pokonanego, zniewolonego kraju, ale militarną. Dlatego uważam, że to właśnie 15 sierpnia powinien być najważniejszym polskim świętem narodowym. Na prawdę przestańmy się torturować kolejnymi rocznicami rozbiorów, napaści, czy nieudanych, budzących kontrowersje powstań, takich jak powstanie warszawskie.

Patriotyzm trzeba budować nie na wspominaniu lania, jakie dostawaliśmy raz po raz, nie zależnie jakie chwalebne by ono nie było, ale na pokazaniu, że jak chcemy, to coś nam wychodzi i umiemy pokonać w pojedynkę przeważające siły odwiecznego wroga. Mam już dość moralnych zwycięstw.
wykop.pl

Najpiękniejsza po tej stronie nieba

piątek, sierpień 10th, 2007

Za około miesiąc, zgodnie z dekretem Papieża Benedykta XVI, do odprawienia Mszy Świętej w tzw. Rycie Rzymskim nie będzie potrzebna zgoda biskupa. Msze Trydenckie były do tej pory regularnie odprawiane w kilkunastu miejscach w Polsce. Czy “uwolnienie” Mszy Trydenckiej wpłynie na jej częstsze odprawianie w naszym kraju? Nie sądzę.

Posoborowy ryt mszalny, obowiązujący obecnie, a ustanowiony na Soborze Watykańskim II, przekształcił Mszę Św. niemal w protestanckie nabożeństwo. To, co dzieje się w niektórych kościołach w niedzielę, często przypomina spotkanie klubu Chrześcijan, a nie Najświętszą Ofiarę. Księża, ku uciesze starszych pań, opowiadają dowcipy, czy anegdoty, nie powstrzymując się od komentarzy politycznych, czy społecznych. Także wiele razy mnie samego doprowadzało do pasji wysłuchiwanie licznych przemówień kółka różańcowego, czy obserwowanie jak “delegacja” wiernych wręcza któremuś z księży kwiaty z okazji imienin… Taka atmosfera nie daje możliwości prawdziwego przeżywania Sacrum.

Msza Rzymska, natomiast, jest trudna “w odbiorze”: cicha, tajemnicza, pełna gestów. Pozwala się skupić na przeżywaniu tajemnicy Eucharystii. Uczestnicząc w niej mamy poczucie, że jest rzeczywiście dla Boga, a nie jak Msza nowa, dla ludu.

Dlaczego twierdzę, że nie ma najmniejszych szans stać się popularna w Polsce? Otóż ludzie nie lubią rzeczy, których nie znają. Msza w niezrozumiałym dla znakomitej większości języku, z księdzem odwróconym w stronę Krzyża, a nie ludzi, nie jest dla statystycznego uczestnika Mszy Św. nudna i niezrozumiała. A tego ludzie porostu nie znoszą.

Niech wolno mi będzie posłużyć się, trywialnym w zestawianiu ze sprawami, które staram się poruszać, przykładem: Kiedy ostatnio widzieliście jakiś film, który pozostawiał jakieś niedomówienie, tajemnicę, zawieszone zakończenie? W odróżnieniu od klasyki kina, nowe filmy tego nie mają. Wystrzegają się skomplikowanej fabuły, a jak ognia niedomówień, pozwalających na własną interpretację obrazu. Producenci dobrze zdają sobie sprawę, że nieumiejący ogarnąć filmu widz, wyjdzie z kina zdezorientowany, a więc zniesmaczony (”Film był bez sensu”).

A co dopiero, gdy mówimy o rzeczy tak istotnej jak tajemnica Boga? Wysiłek, do którego zmusza Msza Rzymska jest zbyt wielki dla współczesnego człowieka. Żyjący w uproszczonym przez medialny przekaz świecie, staje się zdezorientowany nie mając oparcia w chociażby zrozumieniu słów, które wypowiada kapłan. Pal licho, że i tak większość nie wie co one w istocie znaczą, nad tym może się nie zastanawiać, ale rozumie je w technicznym sensie. I tutaj jest się już czego chwycić. Można razem z innymi wiernymi deklamować na pół z pamięci, słowa Mszy Św. i modlitwy. Oprócz tego ksiądz pomówi trochę o życiu, żeby nie pomagać bliźniemu i od razu współczesny Chrześcijanin czuje się lepiej.

W taki prąd w Kościele doskonale wpisuje się “zmowa milczenia” o Szatanie i piekle. Mimo, że postać Szatana- przyczyny wszelkiego grzechu - przewija się przez modlitwy i wezwania, księża milczą o nim, tak samo jak o piekle. Wizja wiecznego potępienia, jest tak przerażająca, a obraz oraz upostaciowanego Zła - kojarzonego z czarnym krasnalem z widłami, tak komiczna, że lepiej o nich nie mówić, by przypadkiem wierni nie przestali chodzić do kościoła.

Właśnie ta ilość ludzi w kościele w każdą niedziele, zdaje się być dla Hierarchii Kościoła odzwierciedleniem bogobojności narodu. Ich wysiłki koncentrują się raczej na popularyzacji wiary, a nie jej pogłębianiu. “Uwolnienie” przez Papieża Benedykta XVI Mszy Rzymskiej jest próbą odwrócenia tych niezdrowych proporcji.

Fascynujące video z safari

czwartek, sierpień 9th, 2007

Takich rzeczy nie pokazują na Discovery… Na prawdę polecam!

Ad “Bez Unii ani rusz”

środa, sierpień 8th, 2007

andrzej napisał ciekawy komentarz, który zapodaję, jako post’a:

Najsmieszniejsze w calej sytuacji jest to, jak nasza krajowa administracja pozbywa sie odpowiedzialnosci przy kazdej mozliwej okazji. Najpierw mimo ewidentnych bledow, czy moze juz glupoty, Dolina Rospudy zostaje wpisana do slynnego juz programu Natura 2000. Po 8 latach “badan i planow” rzad strzela sobie takiego samoboja… Oczywiscie to latwo zwalic na ‘poprzednia ekipe i nietykalne elity’. Tak. Jak wiemy, ekolodzy to cwane rekiny biznesu i przemyslu - wypisz wymaluj wydumany wrog IV rzeczpospolitej. To jest ich wina, bo zaproponowali. A ze bezmala 500 (słownie pięciuset) sowicie wynagradzanych co miesiac poslow bez szemrania przyjelo projekt o jakiejs rzeczce na zadupiu tak jak za pewne wiekszosc -nie czytajac go, to juz schodzi na dalszy plan.

Kiedy Panstwo rozpoczyna roboty na chronionym prawem, przez nie ustanowionym, terenie, tzw. ekolodzy domagaja sie respektowania prawa, tak jak wzorowy obywatel uczynic powinien - sa juz terrorystami. Nie ma juz “Dura lex, sed lex” powtarzanego jak mantra przez politykow PiS, kiedy chcieli uniewaznic wybory lokalne, bo Hanna Gronkiewicz-Waltz spoznila sie z oswiadczeniem majatkowym swojego meza jeden dzien. Teraz prawo mozna lamac, zeby zatuszowac swoja niekompetencje. Ba, mozna jeszcze stanac z dzielnym ludem Augustowa na demonstracji, rozdac im krzyze (po jaka cholere, za przeproszeniem, ktos rozdal tym ludziom krzyze!?) i na wlasnej niekompetencji zbic jeszcze polityczny kapital. Oscar? Nobel? Niewiem, co w takiej sytuacji sie nalezy, ale dac im po dwa kazdemu!

W tym samym czasie nasz Premier, na codzien majacy ambicje decydowac o kazdej dziedzinie mojego zycia, akurat jak moglby sie wykazac - umywa rece. Referendum zrobmy, oglasza. Niech lud decyduje! Referendum oczywiscie nie ma szans byc wiazacym, nie ma zadnych podstaw prawnych, ale ma jedna wazna zalete, ktora przycmiewa te drobne wady - mozna odpowiedzialnosc zwalic na kogos innego.

Jak ten wariant sie nie sprawdza, zostaja jeszcze ekolodzy. Na szczescie. Na bande nieumytych i zarosnietych mezczyzn i kobiet zawsze dobrze cos zwalic juz od zarania cywilizacji. Nagle okazuje sie wiec, ze to ekolodzy sa wszystkiemu winni. Tak.. Najbardziej temu, ze patrza wladzy na rece.