
Hanna Gronkiewicz-Waltz składając oświadczenie majątkowe swojego męża po terminie złamała prawo, czego konsekwencją jest (a raczej powinno być, bo w Polsce możliwe są przeróżne rozwiązania), utrata mandatu prezydenta. Cóż powinien zrobić polityk, który łamie prawo? Odpowiedź jest oczywista, w normalnym kraju powinien posypać głowę popiołem, przeprosić i zrezygnować… no właśnie w normalnym kraju…Cóż zrobiła nasza “Hania”, jak pieszczotliwie nazywają HGW jej koledzy (?) z partii? Co do posypania głowy popiołem, po dwóch dniach od wyjścia na jaw owej sprawy, jeszcze urzędująca pani Prezydent, ogłosiła tryumfalnie, że w żadnym wypadku nie miała obowiązku składać oświadczenia majątkowego swojego męża, gdyż nie prowadzi on działalności gospodarczej na terenie Warszawy. Oświadczenie to złożyła dobrowolnie, aby zachować przejrzystość i w zasadzie to należy jej się szacunek za ten szlachetny gest, a wszelkie głosy, nawołujące Ją do ustąpienia, to czysta gra polityczna! Następnie przeprosiła wszystkich wyborców, ale nie za siebie, tylko za “zamieszanie, którego nieświadomie stała się przyczyną”.
Cóż, pomyślałem, normalne pokrętne tłumaczenie polskiego polityka - nic nowego, i przeszedłem nad tym do porządku. Jednak to nie koniec oświadczeń biednej “Hani”. Wczoraj HGW zmieniła wersję i zwaliła winę na jakiegoś urzędnika, który powiedział Jej, że ma jeszcze dużo czasu na złożenie oświadczenia, a tym czasem termin upływał na drugi dzień. To, że urzędnik ten nie miał żadnego obowiązku informować HGW o obowiązującym prawie, to że prezydent Warszawy powinien znać prawo, szczególnie takie, które dotyczy niego, i to że kłamała, raz mówiąc, że nie musi składać oświadczenia, a później, że musi, ale źle ją poinformowano o terminach nie powstrzymało Hani od wysnucia wniosku, że cała ta sprawa :“To była specjalnie przygotowana gra”.
Od dawna słyszy się, jak to zarówno przeciwnicy, jak i “koledzy” z partii Hanny Gronkiewicz-Waltz, ordynarnie mówiąc, robią sobie z niej jaja, poddając w wątpliwość jej zdolności intelektualne i wygląd, nazywając “bufetową”. Do tej pory myślałem sobie, że może przesadzają, że może mówią tak z zawiści… Teraz nie mam już wątpliwości! Niezależnie od tego, czy za krętactwem HGW stoi sztab PO, czy sama wymyśla takie dyrdymały, ośmiesza tylko i wyłącznie siebie i w pełni zasługuje na miano bufetowej.